Microsoft i Skype – co dalej?

10 maja 2011 0 przez Marcin Kaczmarek

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Ale czy naprawdę Microsoft skorzysta na kupieniu Skype? Wyłożona kwota 8,56 mld USD wydaje się wręcz absurdalna. Wszystko wskazuje na to, że chodzi przede wszystkim o rewolucję w rozwiązaniach mobilnych, której długofalowe skutki są trudne do przewidzenia.

Skype dynamicznie się rozwija. Liczba zarejestrowanych użytkowników przyrasta niemal liniowo, obecnie jest to 663 mln osób. Z usług aktywnie korzystają 124 miliony, a kilka procent z nich za te usługi płaci – w regionie EMEA 5%, w USA 9% użytkowników (dane z ubiegłego roku). Łącznie to 8 mln osób. Dla inwestora Skype nie może być złym interesem. Dlatego według wielu opinii, Microsoft kupił przede wszystkim miliony użytkowników płacących za usługi. Tyle że wydał ponad 8 mld USD, a Skype w ubiegłym roku przyniósł "tylko" 264 mln USD dochodu – taka inwestycja zwróci się po 30 latach!

Znacznie lepszym zyskiem wydaje się integracja Skype z Windows Phone 7, która zresztą została potwierdzona przez Microsoft. Skype jest do tego idealny. Być może transakcja jest w pewnym sensie kontynuacją paktu Microsoftu z Nokią, która przyjęła Windows Phone za główny system dla smartfonów. Powinno wzmocnić to pozycję fińskiego producenta, ale na dalszą metę trudno przewidzieć skutki obecności Skype’a na wszystkich smartfonach Nokii. Szczególnie dla operatorów telekomunikacyjnych. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę rozbudowaną infrastrukturę telefoniczną Skype.

Część przypuszczeń głosi również, że Skype mógłby zastąpić Live Messengera, który cieszy się mniejszą sympatią użytkowników. Jednak wydaje się to mało prawdopodobne. Live Messenger ma 330 mln aktywnych użytkowników miesięcznie, a także średnio 40 mln jednoczesnych połączeń. Skype obsługuje 124 mln użytkowników miesięcznie, a w jednej chwili korzysta z niego średnio 20-30 mln osób. Widać, że mimo nie najlepszej sławy, produkt Microsoftu jest dwukrotnie silniejszy. Jego usunięcie z Windows na rzecz Skype nie byłoby najlepszym krokiem i chyba nie należy się tego spodziewać.

W rozwiązaniach biznesowych odpowiednikiem Live Messengera jest Lync 2010 (wcześniej Office Communication Server). Messenger i Lync, choć mają różne przeznaczenia, całkiem dobrze ze sobą współpracują. Dlatego Skype może jedynie przyczynić się do rozszerzenia Lync-a o pewne brakujące elementy, np. infrastrukturę telefoniczną, by zapewnić możliwość wykonywania połączeń telefonicznych. Dysponując nową technologią, Microsoft może też lepiej konkurować z firmami oferujące drogie rozwiązania wideokonferencyjne: Cisco czy Polycom.

Natomiast stuprocentowo pewne jest to, że kupując Skype, Microsoft popsuł szyki konkurentom, którzy również byli gotowi na zakup – mowa o Facebooku oraz Google. Również łatwiej stawi czoła ekspansji Apple’a, który ma własne rozwiązanie komunikacyjne FaceTime w wersji "stacjonarnej" oraz dla systemu iOS. A może to przede wszystkim Apple jest obecnie na celowniku Microsoftu?