Microsoft bez tajemnic – część pierwsza

18 maja 2007 0 przez Michał Tomaszkiewicz

Ciężkie, podchwytliwe i niespodziewane – takie pytania zadawała przedstawicielom Microsoft redakcja ITbiznes.pl. Ciekawe, niespodziewane i szczere bardziej, niż na to liczyliśmy – takie odpowiedzi otrzymaliśmy.

W polskiej siedzibie Microsoft przyjęli nas Patryk Góralowski (Solution Sales Specialist Windows Client) i Dominik Sołtysik (Windows Client Trainer). Rozmowa trwała ponad dwie godziny, a jej zapis jest zbyt obszerny, by udało się ją zaprezentować w jednym artykule.



Patryk Góralowski, Dominik Sołtysik i Michał Tomaszkiewicz w chwilę po zadaniu pierwszego trudnego pytania. Paweł Pilarczyk tradycyjnie po drugiej stronie obiektywu.

Informacje, które uzyskaliśmy w Microsoft, przedstawimy więc w trzech odsłonach. Pierwsza koncentruje się na aspektach biznesowych, przyjęciu Visty na rynku, strukturze sprzedaży, problemów związanych z systemem oraz zbliżającej się po cichu, nigdzie jeszcze nie zapowiedzianej rewolucji cenowej.

W części drugiej skupimy się na Viście, jej plusach i minusach, silnych i słabych stronach. Podamy między innymi spodziewaną datę premiery pierwszego Service Pack dla Visty, powiemy kiedy tak naprawdę pojawi się jej następca – czyli Vienna.

Trzecia część przyniesie kolejne rewelacje. Przyjrzymy się prawdziwym powodom paktu Microsoft-Novell, zdradzimy jakie niemiłe niespodzianki szykuje MS dla piratów oraz poznamy spodziewaną i niespodziewaną zarazem odpowiedź na pytanie, czy Microsoft kopiuje pomysły od Apple.

Zapraszamy do lektury – tych informacji nie znajdziecie nigdzie indziej na całym świecie!

PS. Wywiad przeprowadzaliśmy pod koniec marca, więc kilka informacji się zdezaktualizowało (np. odnośnie sterowników do kart graficznych). Informacje te uzupełniliśmy odpowiednimi przypisami.


ITbiznes.pl: Pierwszy miesiąc sprzedaży Visty zakończył się dość dużym sukcesem: kupców znalazło 20 milionów kopii systemu. Czy Microsoft jest zadowolony z tego wyniku?

Patryk Góralowski: To dobry wynik. Przypomnę, że w ciągu pierwszych dwóch miesięcy po premierze Windows XP sprzedaliśmy 17 milionów licencji. Według naszych szacunków, sprzedaż po dwóch miesiącach także będzie podwojona względem wyniku uzyskanego przez XP.

ITbiznes.pl: A jak wygląda sprzedaż Visty w Polsce?

Patryk Góralowski: Podsumowanie pierwszego okresu sprzedaży, poczynając od 30 stycznia, czyli daty wprowadzenia systemu do wszystkich kanałów sprzedaży, jest dobre. Według zestawienia robionego na kilka dni przed końcem marca sprzedaliśmy ponad 50.000 kopii systemu. I mowa jest tylko i wyłącznie o rynku OEM, programie Express Upgrade oraz kanale retail, czyli Viście w paczce. Bardzo dobrze jak na nasze warunki, ku naszemu własnemu zdziwieniu, sprzedaje się system w paczce, czyli wersja Box. Trochę zmienił nam się rynek.

Dominik Sołtysik: Jeśli chodzi o sytuację z Windows XP, to licencje na system w paczce stawały się coraz popularniejsze z czasem i był to proces powolny. W momencie, w którym weszła do sprzedaży Vista, ludzie byli skłonni wydać od razu więcej pieniędzy no nowy system operacyjny od razu w paczce, tak by móc przenosić licencje – to głównie ludzie, którzy często zmieniają komputery.

Patryk Góralowski: Na to samo wskazują doświadczenia, jakie wynieśliśmy z serii spotkań promocyjnych Windows Vista przeprowadzonych w centrach handlowych. Rozmawialiśmy z dużą liczbą osób i dość często słyszeliśmy pytania o różnice między poszczególnymi licencjami. Ze sposobu formułowania tych pytań wnioskujemy, że większym zainteresowaniem cieszyły się informacje na temat pełnego produktu w paczce. To, co stoi jeszcze na przeszkodzie w zdobyciu naprawdę dużej popularności przez licencje Box to w dalszym ciągu wyższa cena.

ITbiznes.pl: Jak wygląda struktura sprzedaży Visty? Jaką popularnością cieszą się poszczególne licencje i edycje Visty?

Patryk Góralowski: Udało się przekonać klientów, że „prawdziwą” Vistą jest dopiero edycja Premium, a nie Basic – i widać to w sprzedaży. Tak naprawdę pierwsze dokładne podsumowanie zrobimy po kwartale, gdy będziemy mogli rozbić sobie wszystkie dane na poszczególne, interesujące nas zestawienia. Aktualnie wygląda to tak, że w podstawowym kanale sprzedaży, jakim jest w Polsce ciągle kanał OEM, prawie 75% sprzedanych systemów to wersja Home Premium bądź wyższa.

Dominik Sołtysik: To widać najbardziej po tym, co zamawia dystrybucja, na czym składają komputery system builderzy i co najczęściej sprzedaje się w retailu.

Patryk Góralowski: Nasi producenci, także ci lokalni, przygotowujący komputery na polski rynek, też wybrali Home Premium jako produkt wiodący. Na lepszych komputerach sprzedawany jest od razu system w wersji Ultimate. Gdy Sprzedawcy dowiadują się, że faktyczna różnica w cenie między wersją Premium a Basic wynosi 30-35 złotych, to sami nie biorą nawet pod uwagę oferowania klientom komputerów z najsłabszą edycją Visty.

Dominik Sołtysik: To dlatego, że w Home Premium na pierwszy rzut oka widać różnicę między Vistą a Windows XP, od razu rzuca się w oczy interfejs graficzny. Dodatkowo w tej edycji jest w porównaniu do Basic tyle dodatkowych rzeczy, że popularny wskaźnik jakość/cena jest lepszy w wypadku Home Premium.

Patryk Góralowski: Wszystkie nasze działania promocyjne związane z rynkiem retail, czyli konsumenckim, wiązać się będą właśnie z edycją Home Premium.


ITbiznes.pl: Parafrazując słowa Steve’a Ballmera – przez interfejs do serca?

Dominik Sołtysik: Interfejs graficzny Visty wzbudza wiele emocji. Z jednej strony określają go jako „bajer”, a z drugiej sami chętnie z niego korzystają. Często kwestionowana jest także zasadność wprowadzenia nowego interfejsu, zarzuca się mu, że używa zbyt dużo zasobów systemowych.

To nie jest prawda: rysowaniem zajmuje się w całości karta graficzna, procesor – który był do tego celu używany wcześniej – nie ma tu nic do roboty. Po przyzwyczajeniu się do idei nowego interfejsu zaczyna się z niego korzystać w pełniejszym stopniu, co rzeczywiście ułatwia pracę

Patryk Góralowski: Vista jest następnym etapem rozwoju w zarządzaniu środowiskami klienckimi. Po kilkunastu miesiącach spędzonych z Vistą – zaczynałem od wersji CTP – korzystam z jej funkcji bezwiednie. Podczas mojego pierwszego kontaktu z systemem od razu chciałem przełączyć się w tryb „klasyczny”, to był mój odruch jako administratora; poszukiwałem znanego środowiska pracy. Dziś widzę, że funkcje specyficzne dla Visty bardzo ułatwiają mi pracę, szczególnie podczas sesji z dwoma monitorami i dużą liczbą otwartych aplikacji.

ITbiznes.pl: Jakie jest zainteresowanie Vistą wśród klientów biznesowych?

Patryk Góralowski: Biznes jest bardzo zainteresowany Vistą. Aktualnie jesteśmy na etapie finalizacji dużych projektów wdrożeniowych Windows Vista u kilku znaczących klientów. Nie mogę zdradzić tożsamości korporacji ze względu na to, że ciągle prowadzone są rozmowy, ale są to nazwy dość nośne na naszym rynku.

Co ciekawe, z sześciu projektów, cztery to wynik naszych zabiegań, natomiast w dwóch przypadkach partner zgłosił się do nas sam i zaproponował wdrożenie Visty w wybranych obszarach jego działalności. Jeśli te wdrożenia spełnią oczekiwania klientów i sprawdzą się, to Vista trafi także do innych działów tych przedsiębiorstw. Widać tu wyraźny postęp, bo nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek usłyszeli propozycję wychodzącą od klienta w wypadku Windows XP.

Odnotowujemy bardzo duże zainteresowanie ze strony małego i średniego biznesu. W tych elastycznych firmach można szybciej Vistę wdrożyć, nie trzeba budować do tego dużych laboratoriów testowych, używa się mniej aplikacji. Mniejszy i średni biznes, który tak naprawdę napędza naszą gospodarkę, już od listopada sięga po Vistę. W sprzedaży nie ma już licencji wolumenowych, nie sprzedaje się Windows XP – zostało zachowane prawo do obniżenia wersji systemu, ale przedsiębiorstwa kupują tylko i wyłącznie system Vista Business lub Vista Enterprise.

ITbiznes.pl: W jaki sposób Vista wpływa na sprzedaż XP?

Patryk Góralowski: Analitycznie i wiarygodnie będzie można to stwierdzić po pierwszym pełnym kwartale sprzedaży. Windows XP jest jeszcze w większości zamówień, jako że Vista tak naprawdę dopiero wchodzi na rynek, zwłaszcza OEM. Vista powoli zaczyna zdobywać dominujące miejsce w przekroju zamówień składanych przez dystrybutorów.

Dominik Sołtysik: Vista i XP to w tym momencie, jakby nie patrzeć, dobra substytucyjne. Staramy się, by przewaga konkurencyjna Visty była na tyle wysoka, by wyparła XP z rynku – starsze, ale sprawdzone rozwiązanie. Sytuacja zmieni się mocno w momencie, gdy pojawi się pierwszy Service Pack dla Visty. Gdy do systemu przekonają się profesjonaliści zarządzający dużymi środowiskami, ustanawiający trendy na rynku, gdy zaczną postrzegać Windows Vista jako środowisko stabilne i bezpieczne, opcja Windows XP przestanie praktycznie istnieć.

Co więcej, ciągle czekamy na powstanie stabilnych sterowników do najczęściej używanych urządzeń, przede wszystkim do tych obecnych aktualnie na rynku. Jeśli znikną nam te dwa problemy – powstanie Service Pack i pojawią się sterowniki do 60-70% urządzeń, to Vista wyprze całkowicie XP z rynku. To kwestia najbliższych trzech-czterech miesięcy.

Patryk Góralowski: Tak naprawdę to konsument, klient indywidualny, decyduje o terminie wprowadzenia nowego produktu. Na nowy system operacyjny decyduje się najczęściej osoba, która kupuje nowy komputer. Wdrożenia w dużych środowiskach biznesowych to kwestia późniejszego czasu. Takie decyzje wiążą się przeważnie z wykonaniem nie jednego projektu, za którymi idą dodatkowe koszty.


ITbiznes.pl: Na konsumentów może być wywoływana presja marketingowa przez promowanie Visty – to może im „pomóc” podjąć decyzję oczekiwaną przez Microsoft.

Patryk Góralowski: Windows XP nie jest promowany, ale nie wymuszamy w żaden sposób na klientach zakupu właśnie Visty. Czasami zdarzają nam się ciekawe rozmowy z klientami, w zeszłym tygodniu wszedł do nas człowiek „z ulicy” który kupił bardzo wyszukany komputer. Dość powiedzieć, że niektóre nazwy urządzeń zewnętrznych nie były mi nawet znane.

Okazało się, że karta muzyczna – która była specjalnie sprowadzana i modyfikowana – nie jest kompatybilna z Vistą. My cały czas mówimy do klientów, by dobrze się zastanowili, czy to już jest ten okres, gdy Vista będzie właśnie dla nich. To pytanie skierowane zwłaszcza do użytkowników, którzy mają bardziej wyszukane potrzeby. Do rzadkich urządzeń na pewno pojawią się sterowniki pod Vistę, ale należy liczyć się z oczekiwaniem przez pewien okres czasu.

ITbiznes.pl: Problemem są także niestety urządzenia, które są podstawowymi częściami komputerów – NVIDIA ma dość duże problemy ze stworzeniem odpowiednich sterowników do Visty.

Dominik Sołtysik: Na dzień dzisiejszy wszystko działa na sterownikach WDDM dostarczanych wraz z systemem. To jest stabilny driver, dostępny zarówno dla kart ATI i NVIDII, który poprawnie pracuje także z grafiką 3D. Wydajność pozostawia trochę do życzenia, z tym się zgodzę, natomiast do podstawowych zastosowań, takich jak interfejs użytkownika, gry i programy korzystające z trybu 3D są wystarczające.

Pytanie brzmi: gdzie powstał problem i dlaczego po ponad dwóch miesiącach po premierze nie mamy sterowników od NVIDII ani od ATI. Takie pytanie należy już zadać tym producentom (w maju ukazały się nowe sterowniki dla GeForce i Radeonów dla Visty, jednak nadal na stronach producentów nie można znaleźć sterowników dla układów mobilnych – przyp. red).

Patryk Góralowski: Sterowniki są, ale jeszcze nie do końca stabilne – my też je testujemy.

Dominik Sołtysik: Zgadza się, opcje ustawień kart graficznych, które były bardzo bogate w w Windows XP, tutaj są żenującą ubogie. Można ustawić dosłownie parę rzeczy, poza tym ten panel sterowania nie służy praktycznie do niczego. Do tego w wypadku NVIDII dochodzi problem z kompatybilnością wsteczną, która musi być zapewniona dla ogromnej bazy użytkowników oraz z odpowiednią obsługą możliwości serii GeForce 8, zgodnej z DX10. Wydaje mi się, że lada dzień powinny pojawić się finalne, podpisane sterowniki, ale chyba nawet sama NVIDIA nie jest w stanie podać daty (sterowniki już są – przyp. red.).


ITbiznes.pl: Jakim zainteresowaniem cieszy się w Polsce europejska wersja „N”?

Patryk Góralowski: W ogóle się nie sprzedaje. Naprawdę zero. Żaden z dystrybutorów nie zamówił nawet sztuki tego systemu. To jest figurant cennikowy. Warto przypomnieć sobie, skąd wzięła się taka wersja: chodzi o Windows Media Player wbudowany w system Windows. Jeśli ktoś śledził dobrze rozwój wydarzeń to wie, że jeszcze przed wydaniem wyroku zaproponowaliśmy kilku wiodącym producentom dołączenie do naszego systemu innych odtwarzaczy; użytkownik podczas instalacji mógłby wybrać, którego chce używać. Nie broniliśmy się przed tym. W Polce nikt na pewno nie zamówił Windows w wersji N.

Dominik Sołtysik: Część odtwarzaczy jest wprost oparta na silniku Windows Media Player, część – na przykład Real czy VLC – korzysta z własnych rozwiązań. Rzecz w tym, że wszystko i tak zależy od kodeków zainstalowanych w systemie i czy materiały pobrane z Internetu – mówię oczywiście o legalnych rozwiązaniach – odtworzą się, czy nie.

Unia zastanawiała się, dlaczego nie można odinstalować naszego Media Playera, który został tak wbudowany w system operacyjny, żeby jego działanie i przepływ informacji między rdzeniem a samym odtwarzaczem był jak najszybszy. Dlatego odmontowanie całego modułu nie było takie proste i powstała wersja N. Okazało się jednak, że cały zabieg był po nic – gdyby rzeczywiście takie było zapotrzebowanie wśród użytkowników, to kupowaliby oni edycję N.

Patryk Góralowski: Przykład europejskiej wersji Windows to ciekawe studium i możliwość zaobserwowania, jak ma się prawdziwe życie do polityki. To była polityka – zresztą, być może słuszna: dobrze, że są organy kontrolujące działalność podmiotów typowo komercyjnych – należy to robić, ale wokół tej decyzji nie było żadnej dyskusji użytkowników, niektórzy być może nie wiedzą nawet, że taka wersja istnieje.

Rynek nie zasymilował tych informacji w żaden sposób. Użytkownicy, sprzedawcy, resellerzy – to są ogromne rzesze ludzi i nikt nie był zainteresowany. To był komunikat, który przeszedł bez echa. System figuruje w cennikach, ale pewnie gdybyśmy próbowali go zamówić, to byłyby trudności w sprowadzeniu takiej wersji do Polski.

ITbiznes.pl: Gdy przyglądamy się cenom systemów w paczkach, widzimy że w Polsce licencje są prawie dwa razy większe niż w Stanach- czy Microsoft stara się w ten sposób zarobić na kary, które nakłada na niego Komisja Europejska?

Patryk Góralowski: Od kilku lat toczymy z Redmond rozmowy na temat cen produktów w paczce. Obecnie cena ma swoje uzasadnienie; 2,5-3 tysiące złotych za kompletne środowisko small business serwera wraz z MS SQL 2005 to rozsądna propozycja. Różnice w cenach wynikają z kilku ważnych powodów.

Po pierwsze, ceny są przeliczane z euro, po drugie: mamy bardzo wysoki podatek VAT, którego nie ma w Stanach. Faktyczna, realna różnica w cenie wynosi 30%. Produkt jest droższy, tego nie da się ukryć, ale ku pocieszeniu mogę powiedzieć, że bardzo intensywnie pracujemy nad tym, by w najbliższym czasie ceny uległy zmianie.

Dominik Sołtysik: Chcemy, żeby mimo nałożenia VAT-u i przelicznika na euro, cena była identyczna.

Patryk Góralowski: Chcielibyśmy, aby w Polsce i Europie – rozmowy toczą się na skalę europejską, chociaż oczywiście jak na razie jest to informacja niepotwierdzona – ceny były takie jak w Stanach i być może już niedługo ktoś w Redmond podejmie decyzję o ogólnoświatowym zrównaniu cen. Będzie to ogromna zmiana dla użytkowników, którzy nie będą już przymuszani ekonomicznie do wyboru tańszego, ale ograniczonego produktu w wersji OEM.

OEM wróci do swojego normalnego kanału i będzie służył do budowy komputerów. Wyjątek w licencji został przygotowany z myślą o użytkownikach, którzy chcą produktów tańszych. Jeśli pełnoprawny produkt będzie tylko trochę droższy, to wybór systemu będzie oczywisty. Już teraz widać, że znajdują się klienci zdolni wydać na zakup systemu 2000 złotych. Gdyby cena została obniżona, to i nabywców byłoby zdecydowanie więcej.

Dominik Sołtysik: Nie zapominajmy też, że amerykańskie ceny podawane są bez podatku stanowego.


ITbiznes.pl: Gartner twierdzi, że Vista nie wpłynie znacząco na sprzedaż nowych komputerów PC: biznes czeka, bo nowe funkcje systemu nie przekonują go do celowości natychmiastowego zakupu, zaś użytkownicy indywidualni przeniosą się na Vistę podczas „naturalnego” procesu odświeżania sprzętu.

Dominik Sołtysik: Należy pamiętać, że bez Visty użytkownicy za pół roku kupiliby komputer o bardzo podobnej konfiguracji, podczas gdy do komfortowej pracy z Vistą komputer będzie potrzebował 2 GB RAM i karty graficznej z obsługą DirectX 10. Dzięki temu, że Microsoft umożliwia korzystanie z tak ogromnej ilości funkcji, sprzedawane konfiguracje będą bogatsze.

Celem branży jest sprzedawanie coraz większej ilości produktów dołączanych do komputera i dzięki Viście ta strategia spełnia się. Natomiast Gartner nie jest dla mnie instytucją, której należy bezgranicznie ufać. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości, rynek jest tak skomplikowanym zjawiskiem, że mogą się dziać na nim rzeczy, o których nam się nawet nie śniło. Owszem, biznes może się obejść bez nowych możliwości oferowanych przez Vistę – ale przecież przewagę konkurencyjną trzeba na czymś budować.

Jeśli nie wykorzystuje się szans płynących z otoczenia, to można się znaleźć w bardzo nieciekawym miejscu z biznesowego punktu widzenia. Jeśli patrzy się w długim okresie – a nie półrocznym, jak mają w zwyczaju polskie firmy – to wprowadzenie Visty ma na celu obniżenie kosztów funkcjonowania całej struktury IT w przedsiębiorstwie. Wystarczy wymienić standaryzację obrazów, nowe możliwości zarządzania w domenie, większe bezpieczeństwo, mniejsze ryzyko utraty danych.


W kolejnej części wywiadu:

  • Kiedy pojawi się Service Pack 1 dla Visty?
  • Na kiedy Microsoft planuje premierę Vienny, następcy Visty?
  • Jaka jest zawartość Longhorna w Viście?
  • O jakim produkcie Microsoft mówi wprost, że jest „poligonem doświadczalnym”?
  • O jakie „krwawe” pytanie upomniał się Dominik?

Odpowiedzi na te i inne pytania znajdą się w drugiej części wywiadu, która już w poniedziałek zagości na łamach ITbiznes.pl.