Kto kablem wojuje…

31 października 2006 0 przez Michał Tomaszkiewicz

Przedsiębiorstwa znalazły sposób na uniknięcie płacenia podatków od nieruchomości od kabli, które – przypominamy – w naszym kraju w świetle prawa są budynkami.

Rozporządzenie miało zagwarantować dodatkowy przychód gotówki dla gmin, które są uprawnione do pobierania podatku od nieruchomości. Wielkość obciążenia fiskalnego gminy ustalają same, nie może to być jednak więcej niż 2% wartości budowli. Rzecz w tym, że podstawa do wyliczenia podatku – a więc wartość kabli – musi być wyliczona co do złotówki.

Firmy telekomunikacyjne, operatorzy kablowi i dostawcy Internetu zgodnie twierdzą, że takie wyliczenie jest zadaniem niewykonalnym. W grę wchodzi kilka czynników. Po pierwsze, przepisy mówią o konieczności przechowywania dokumentacji księgowej przez pięć lat. Jeśli więc kable zostały położone wcześniej – ich wartości nie da się oszacować, bo nie ma się na czym oprzeć.

Obronić będą mogły się także przedsiębiorstwa nowe, posiadające pełną dokumentację inwestycyjną. Część kabli biegnie przecież w kanałach – wtedy właśnie traktowana jest jako budowla – część zaś poza nimi. Do tego dochodzi jeszcze zamieszanie z kablami, które zostały wykorzystane na wymianę odcinków uszkodzonych podczas awarii.
Gminy mają ponadto prawo pobierać podatki tylko od nieruchomości, które znajdują się na jej terenie. Większość firm nie wie dokładnie, gdzie są położone i jak przebiegają kable w kanalizacji. Nie ma obowiązku zgłaszanie administracji faktu położenia linii kablowych w kanalizacji technicznej – stosowane przepisy… nie traktują ich jak budowli.

Ministerstwo Finansów nie zamierza jednak się poddać: „Konsultujemy sprawę z Ministerstwem Budownictwa. Natomiast jeśli chodzi o wartość podstawy opodatkowania dla kabli, to uważamy, że da się ją wyliczyć, choćby na podstawie wartości początkowej określonej dla potrzeb amortyzacji” – mówi Grzegorz Nowecki z MF.