Korea Południowa wycofuje z rynku 1700 produktów Huawei, Cisco, Samsunga i innych

Korea Południowa cofnęła certyfikaty bezpieczeństwa dla prawie 1700 produktów Huawei, Cisco, Samsunga, Razer i innych. Okazało się, że mimo dokumentacji, która stwierdza, iż sprzęt testowano w USA, proces certyfikacji odbywał się w Chinach. Ponieważ umowa o wzajemnym uznawaniu wyników testów nie obejmuje Państwa Środka, Korea uznał dokumenty za nieważne.

Testy mają wykazać, czy urządzenie dopuszczone na rynek spełnia normy określające poziom emisji i zwyczajowo, jeśli kraje mają podpisaną umowę o wzajemności, są honorowane obustronnie. Wszystkie dokumenty potwierdzające zgodność sprzedawanego sprzętu stwierdzały, że testy wykonała firma Bay Area Compliance Laboratories (BACL) w San Francisco. Niestety papiery nie były zgodne ze stanem faktycznym, bo testy wykonano w chińskim mieście Dongguan. Wobec takich informacji Koreański rząd nie miał wyjścia i musiał wycofać produkty, co do których miał uzasadnione podejrzenia o sfałszowaniu dokumentacji. Jednocześnie klienci, którzy kupili ten sprzęt otrzymają możliwość oddania go do sklepu i zwrotu poniesionych kosztów.

Korea Południowa wycofuje z rynku 1700 produktów Huawei, Cisco, Samsunga i innych

Korea Południowa i umowy międzynarodowe

Wiemy na pewno, że sprawa dotyczy 136 produktów Huawei, 23 głośników bezprzewodowych Samsunga, przynajmniej 6 telefonów bezprzewodowych Cisco i 32 laptopów i zestawów słuchawkowych Razer. Reszta to mniejsze i większe firmy dostarczające elektronikę.

Biurokracja zadziałała, więc teraz sprawa w rękach producentów. Muszą oni ponownie przeprowadzić proces certyfikacji, tym razem dokumentując dobrze fakt, że testy wykonano w kraju, który ma podpisaną umowę o wzajemności. Chiny odpadają, więc koszty będą na pewno wysokie. Nie można się tu też doszukiwać jakiejkolwiek wrogości wobec Państwa Środka. Brak umów między oboma państwami to jedyny powód cofnięcia certyfikatów dla tych produktów. Naszym zdaniem największa odpowiedzialność spada na BACL, bo to oni ostatecznie firmowali dokumenty. Producenci nawet nie musieli wiedzieć, że testy wykonano w Chinach. Jak jednak było naprawdę, możemy się nigdy nie dowiedzieć.

Źródło: The Register

Dodaj komentarz