Europejska norma Euro 7 przyniesie ciągły monitoring pracy auta?

Do dziś nowe samochody produkowane i sprzedawane w Unii Europejskiej muszą spełniać normy emisji spalin Euro 6, lecz opracowywane są już normy Euro 7. Jak wynika z prac Komisji Europejskiej, możliwe jest, że pojazdy będą monitorowane przez cały czas!

Norma Euro 6

Europejski standard emisji spalin określany jest dla pojazdów w tak zwanej normie, z której obecnie stosowaną i najsurowszą jest Euro 6. Standard ten został wprowadzony w 2014 roku rozporządzeniem Komisji Europejskiej nr 459/2012. Dotyczy on samochodów osobowych i dostawczych, a także ciężarówek.

Norma ta została uchwalona już w 2008 roku, ale 4 lata później wprowadzono do niej liczne poprawki. Do dziś pojawiły się jej kolejne modyfikacje oznaczające konieczność zmniejszania emisji szkodliwych substancji przez silniki spalinowe.

Producenci aut starali się wprowadzać najwięcej nowych modeli jeszcze przed wejściem normy w życie. Wiedzieli, że będą musieli znacznie zmodyfikować swoje konstrukcje, aby spełniały one wyśrubowane normy emisji spalin.

Najnowsze wersje normy Euro 6 sprawiły, że producenci odchudzili silniki, zmienili ich parametry. Dołożyli systemy wychwytujące więcej szkodliwych substancji, a także wprowadzili na rynek coraz więcej rozwiązań hybrydowych oraz auta elektryczne.

W ostatnich latach wielu producentów samochodów borykało się z różnymi aferami związanymi za zaniżaniem emisji szkodliwych substancji przez ich produkty. Bodaj najgłośniejszą z afer była ta związana z koncernem Volkswagena.

We wrześniu 2015 roku ujawniono proceder instalowania oprogramowania sterującego pracą podzespołów samochodów tak, aby wykrywały procedurę testową. Wtedy silnik miał pracować tak, aby spełnić normy emisji spalin. Po procedurze pracował z innymi parametrami, które nie zapewniały już tak niskiej emisji szkodliwych substancji. Firma otrzymała wiele kar, a dodatkowo została w wielu krajach zobowiązana do usunięcia problemu. Ceny akcji koncernu spadły drastycznie. Szefowie wielu działów podali się do dymisji lub zostali zawieszeni.

euro-7-europejska-norma-ciagly-monitoring-pracy-auta-szkodliwe-substancje

Po ujawnieniu problemów Volkswagena przebadano jeszcze wiele pojazdów innych marek i okazało się, że i oni mają coś za uszami.

Norma Euro 7

Od pewnego czasu spekulowano na temat dalszego ograniczania emisji spalin przez wprowadzenie normy Euro 7. Okazuje się, że Komisja Europejska nie zawiodła i na kanwie dieselgate (afera Volkswagena) opracuje nowe wytyczne dotyczące emisji szkodliwych substancji.

Inicjatywa Komisji Europejskiej dotyczy tak zwanego „Europejskiego Zielonego Ładu”. Przewiduje wprowadzenie surowszych normy emisji spalin dla wszystkich samochodów osobowych, dostawczych, ciężarowych i autobusów z silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi.

Może się tak zdarzyć, że norma emisji NOx zostanie zaostrzona do takiego poziomu, iż silniki nie będą mogły generować go więcej niż 30g/km, a CO2 do 300 mg/km.

Dodatkowo jest wielce prawdopodobne, że prócz spełnienia tych wyśrubowanych norm, każdy pojazd spalinowy będzie musiał mieć zamontowany system monitorujący emisję szkodliwych substancji przez cały czas użytkowania auta! Dodatkowo rozważa się wprowadzenie systemu włączającego automatycznie napęd elektryczny w hybrydach, gdy te wjadą do strefy bezemisyjnej w miastach.

Co to oznacza dla motoryzacji w Unii Europejskiej?

Nawet jeśli udałoby się zbudować silnik i systemy przechwytujące lub neutralizujące szkodliwe substancje ze spalin na tyle skutecznie, żeby spełnić normy, to ciągły monitoring parametrów pracy i emisji spalin wyeliminowałby wszelkie kombinacje przypominające oprogramowanie wspomniane przy aferze dieselgate.

Zapewnienie takich parametrów w każdych możliwych warunkach pracy jest niemal niemożliwe przy silniku spalinowym. Pamiętać należy, że zimny lub mocno obciążony silnik spala paliwo inaczej i w większej ilości.

Jak można się domyślić, jest to niemal nierealne przy silnikach spalinowych. Nie spełnią normy Euro 7 w takiej wersji także żadne hybrydy. Pozostaną zatem najprawdopodobniej jedynie auta elektryczne i napędzane wodorem oraz ogniwami paliwowymi.

Idąc dalej, w rozważaniach na dalszymi losami mobilności w Unii Europejskiej, można by wysnuć przypuszczenia, że rozwinie się tu znacznie rynek aut elektrycznych. Co z pojazdami spalinowymi? Te, które jeżdżą, będą zapewne remontowane i naprawiane. Pewnie tak jak ma to miejsce choćby na Kubie, gdzie gros pojazdów jest bardzo starych. Koncerny nie zaprzestaną produkcji pojazdów spalinowych, ale sprzedawać je będą na rynkach poza Unią Europejską.

Nadciągają ciekawe czasy…

Źródło: Komisja Europejska, AutoExpress

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *