Czy Bing zajmie miejsce Google w Australii?

Przedstawiciel Microsoftu stwierdził dziś, że firma wesprze wysiłki australijskiego rządu w walce z Google. Jeśli gigant z Mountain View wyłączy swoją wyszukiwarkę na kontynencie, Bing z chęcią zajmie jej miejsce i pomoże małym firmom przenieść reklamy. Tym samym spór o płacenie za wiadomości umieszczane w wynikach wyszukiwania Google przeniósł się z antypodów do USA.

Microsoft przygotowywał się do zwiększenia udziału w rynku wyszukiwarki Bing już od jakiegoś czasu. Zaczął zaraz po tym, jak dyrektor Google stwierdził w Senacie w zeszłym miesiącu, że prawdopodobnie jego wyszukiwarka będzie niedostępna w Australii. Była to odpowiedź na szykowaną przez rząd ustawę. Ma ona zmusić gigantów technologicznych do płacenia za umieszczane na ich stronach wiadomości pobrane od twórców.

Bing
Microsoft logo budynek

W całą sytuację błyskawicznie włączył się Microsoft, który dostrzegł możliwość przejęcia praktycznie całego rynku, który osierociłby Google. Podczas zeszłotygodniowej rozmowy z premierem Australii Scottem Morrisonem Brad Smith i Satya Nadella z Micorsoft stwierdzili, że w pełni popierają nową ustawę. W tym tygodniu Morrison potwierdził, że rozmawiał o zastąpieniu Google przez Bing. Jest przekonany, że Australijczycy na tym nie ucierpią.

Bing jest drugi na australijskim rynku

„Jest to znaczący postęp i powinien stać się wiadomością zarówno do Google, jak i Facebooka. Ich dominacja w australijskiej sieci jest tak silna, jak ich szacunek do naszych obywateli” – powiedział Peter Lewis dyrektor niezależnego australijskiego think-tanku Center for Responsible Technology.

Choć Bing jest drugą najpopularniejszą wyszukiwarką w Australii, według Statcounter ma tylko 3,6% udziału w rynku. Google twierdzi, że ma 95%.

Peter Strong, dyrektor generalny CoSBOA, spodziewa się, że zakłócenia działania małych firm spowodowane odejściem Google z Australii będą krótkotrwałe. „Byłoby źle, gdyby Google zrezygnował, ale jeśli Bing przejąłby rynek, sytuacja się nie zmieni. Szantaż kraju przez dużą firmę nigdy nie powinien mieć miejsca” – powiedział, wzywając jednocześnie do wzmocnienia regulacji tworzonych przez rząd.

Na razie nie ma planów, aby mniejsze wyszukiwarki (takie jak Bing), płaciły za linki, ale rząd nie wykluczył takiej opcji. Z drugiej strony podobna sytuacja spotkała Google we Francji i tam firma zgodziła się na warunki finansowe stawiane przez Paryż.

Źródło: AP

Dodaj komentarz