Fałszywe opinie na Amazon można kupować hurtem

Konsumenci zrzeszeni w organizacji Which? znaleźli przynajmniej 10 stron internetowych, na których hurtem można kupować opinie o produktach na Amazon. To dość powszechna praktyka w całej branży, ale w ostatnim okresie jej rozmiary urosły do rangi dużego problemu.

Jedna pozytywna recenzja kosztuje średnio około 25 złotych, ale można je oczywiście kupować w pakietach. Za 50 opinii nieuczciwy sprzedawca zapłaci około 3200 złotych, a jeśli stać go na wydatek rzędu 41 tys. złotych, może ich kupić 1000. Według doniesień, pięć firm oferujących takie usługi ma w sumie ponad 700 tys. zarejestrowanych „recenzentów”.

W zamian za opinie użytkownicy otrzymują niewielkie wynagrodzenie – od kilkunastu do 50 złotych. Mogą nawet brać udział w programach lojalnościowych i w zamian za swoją aktywność otrzymywać towary. Każda recenzja produktu powstaje w oparciu o ściśle określone zasady, które pomagają ominąć kontrolę stosowaną przez Amazon. W niektórych przypadkach, aby zakwalifikować się do odebrania nagrody, muszą zostać spełnione dodatkowe kryteria, np. określona długość recenzji lub obowiązek umieszczenia zdjęcia.

Amazon pod kontrolą władz

Natalie Hitchins z Which? wezwała brytyjski Urząd Konkurencji i Rynków (CMA) do zbadania sprawy: „Regulator musi rozprawić się z takimi praktykami. Jeśli firmy nie zapewnią bezpieczeństwa swoim użytkownikom, pociągnąć je do odpowiedzialności. Jeśli sprzedawca nie jest w stanie tego zrobić, rząd musi pilnie wzmocnić ochronę konsumentów w internecie. Amazon i inne platformy internetowe muszą zrobić więcej, aby aktywnie zapobiegać fałszowaniu opinii, aby konsumenci mogli im ufać.”

Poprzednie dochodzenie przeprowadzone przez konsumentów z Which? wykazało istnienie dziesiątek grup na Facebooku, w tym sprzedawców oferujących zapłatę lub prowizje w zamian za fałszywe, korzystne opinie. Doprowadziło to do podpisania przez Facebooka i eBay umów z CMA w celu „lepszej identyfikacji i reagowania na fałszywe opinie”.

Brytyjskie władze ostrzegły w maju ubiegłego roku, że „nie zawahają się” i podejmą działania, jeśli platformy internetowe nie będą przestrzegać prawa. W ostateczności sprawy trafią do sądu.

Źródło: BBC

Dodaj komentarz