Czy kanadyjscy dostawcy internetu będą mogli blokować strony z pirackimi treściami?

Kanadyjski rząd rozważa propozycję, dzięki której dostawcy internetu mogliby blokować dostęp do stron internetowych udostępniających pirackie treści. Rząd rozpoczął w środę konsultacje rozwiązań prawnych i szeregu opcji zapewniających, w założeniu, swobodny dostęp do sieci i ochronę praw autorskich.

To już druga próba wprowadzenia takiego prawa. Pierwsza, podjęta trzy lata temu spotkała się z olbrzymimi protestami i rząd wycofał się rakiem. Problem jednak pozostał, bo jak wynika z badań, aż 26% Kanadyjczyków korzysta ze stron udostępniających pirackie programy TV i inne treści. Szacuje się, że koszt piractwa dla dostawców telewizji wynosi 500 milionów dolarów rocznie.

Kanada dostawcy internetu

Rozważane przez rząd opcje obejmują wymóg, aby pośrednicy, czyli dostawcy internetu i platformy internetowe, blokowali dostęp do treści naruszających prawo. Mają też mieć możliwość ograniczenia, zawieszenia lub nawet wypowiedzenia usług osobom naruszającym prawo. Zasugerowano również wdrożenie procesu sądowego, który pozwoliłby na nadzór nad takimi działaniami. Władze proponują też, aby pośrednicy wzięli na siebie większą odpowiedzialność za treści, które znajdują się w ich sieciach. Obecnie dostawcy internetu podlegają ochronie gdyż zapewniają jedynie środki techniczne, za pomocą których inni naruszają prawa autorskie.

Dostawcy internetu w roli sądu i kata

Odpowiedzialność ISP może jednak stanowić poważny problem. Rząd kanadyjski postawi w ten sposób firmy w roli sędziego, ławy przysięgłych i kata jednocześnie. Bojąc się kar, dostawcy internetu mogą potencjalnie blokować wszystko, co choćby trochę może przypominać pirackie treści. Nikt nie będzie wnikał, tylko najpierw padną strzały, a potem pytania. Teoretycznie mechanizmy mają być udokumentowane, łatwo dostępne i zrozumiałe, ale praktyka może być całkowicie odmienna. Problemem jest też konstrukcja właścicielska wielu kanadyjskich dostawców internetu. Ci najwięksi są powiązani finansowo z wieloma portalami informacyjnymi i telewizjami.

Konsultowany dokument zawiera też propozycję systemu obowiązkowych licencji dla mediów społecznościowych i podobnych. Opłata trafiałaby do największych platform internetowych, które hostują treści przesyłane przez użytkowników.

Źródło: National Post

Dodaj komentarz