o serwisie | redakcja | reklama | kontakt
szukaj w serwisie
Spis treści

Indeks działów

17 stycznia 2014
Ernest Frankowski
 
Dzień III i podsumowanie

Kolejny dzień upływa pod znakiem integracji z MS Exchange i Outlook. Do tej chwili podchodziliśmy nieufnie do zdolności współdziałania iOS i iPhone-a z duetem Exchange / Outlook. W czasach systemów iOS 5 i 6 sporo było obszarów niekompatybilności z Exchange i Outlook właśnie. Problemy głównie dotyczyły współpracy w zakresie kalendarza, a dokładniej kwestii synchronizacji spotkań oraz zaproszeń, akceptacji i ich odrzuceń. Warto więc podkreślić, że w wersji 7 iOS, która jest zainstalowana na naszym egzemplarzu iPhone 5S takie problemy już nie występują. Można jednak przyjąć, że wraz z nowymi wersjami Outlooka czy iOS akceptowalna biznesowo kompatybilność będzie znowu osiągana etapami i z opóźnieniami. To ważne, ponieważ w pewnym momencie byliśmy w sytuacji, kiedy z powodu braku kompatybilności naszego iOS z Exchange, nie mogliśmy dokonać aktualizacji. Jednocześnie mieliśmy realną potrzebę użycia w telefonie aplikacji, która do działania wymagała nowszej wersji iOS. Klasyczna kwadratura koła. Irytujące.

Lumia 920, iPhone 5S, Galaxy S III
Nokia Lumia 920, Apple iPhone 5S, Samsung Galaxy S III

Pomijając baterię, która jest największą wadą testowanego telefonu, pozostaje jeszcze kwestia pracy na dokumentach. System iOS nie radzi sobie wystarczająco dobrze z dokumentami MS Office, oprócz oczywiście ich wyświetlania do odczytu. Oczywiście, można zakupić i zainstalować oprogramowanie firm trzecich do edycji plików MS Office, ale przydatność takiego rozwiązania jest nikła. Po pierwsze, programy te i tak bywają zawodne z bardziej złożonymi plikami MS PowerPoint oraz MS Excel. Po drugie, ekran (a właściwie jego wielkość) iPhone’a 5S nie jest najlepszym środowiskiem do pracy z jakimikolwiek plikami. Brakuje cali (rozmiar ma jednak znaczenie). Co do pisania maila na ekranie dotykowym, naszym zdaniem można to robić swobodnie i wydajnie. W tym więc obszarze zastosowań biznesowych, nie płaczemy za telefonami ze sprzętową klawiaturą. Użytkując telefon zauważyliśmy pewien denerwujący drobiazg. Nasz egzemplarz dość kapryśnie reagował na gest odbioru połączenia. W pewnych przypadkach połączenia były odbierane sprawnie, kiedy indziej zaś, można było „szurać” palcem po suwaku w prawo do znudzenia (czyli do znudzenia się osoby po drugiej stronie i przerwania połączenia). Dziwne i, ponownie, irytujące. Zwłaszcza w sytuacjach pośpiechu i stresu, o co w pracy przecież nietrudno.

Kolejna irytująca rzecz to brak możliwości podłączania do telefonu kart pamięci i „pokręcony” sposób komunikacji z PC (przez iTunes). Swoboda w szybkim przeniesieniu pliku między urządzeniem Apple a czymkolwiek innym jest dość iluzoryczna. W jakimś sensie usługa iCloud ratuje trochę sytuację. Jednak tylko trochę. 

I tak, po zanotowaniu wszystkich powyższych spostrzeżeń, zaczyna się już naprawdę codzienne życie z iPhone’m 5S w warunkach służbowych. Czas zatem także na wnioski. 

Najważniejszym jest to, że iPhone 5S w połączeniu ze swoim procesorem (obiektywnie bardzo wydajnym, ale co nas w pracy obchodzą takiego jego zastosowania jak HD i gry), systemem iOS 7 oraz baterią nie za bardzo nadaje się do korzystania w warunkach biznesowych. Bateria zużywa się zbyt szybko, czasem nawet w pół dnia (nie w pół doby, w pół dnia roboczego!). W efekcie, cały czas trzeba nosić ze sobą ładowarkę. Co więcej, każdą dostępną chwilę należy wykorzystywać na doładowywanie telefonu. Na wszelki wypadek. Mieliśmy bowiem takie sytuacje, kiedy telefon od pewnego czasu (w danym dniu) nie doładowywany musieliśmy wziąć poza normalny teren pracy, aby przeprowadzić rozmowę, która wymagała braku słuchaczy. W sytuacji kiedy taka rozmowa trwa odpowiednio długo, telefon po prostu się rozładowywał. Może ktoś powiedzieć, że co to za wydumany problem. Przecież nic łatwiejszego, zamykamy się gdzieś, siadamy, podłączamy telefon do prądu i rozmawiamy. Naprawdę? A jeśli takiego ustronnego miejsce z gniazdkiem nie ma albo ktoś lubi chodzić podczas rozmowy? Długość kabla ładowarki telefonu raczej na to ostatnie nie pozwala (generalnie mamy wtedy głowę nisko nad linią blatu). Zresztą, czy aby na pewno o to chodzi w telefonii komórkowej, o bycie aż takim więźniem kabli, gniazdek elektrycznych i ładowarek? 

Naszym zdaniem telefon używany dla celów służbowych powinien być jak część ciała. Tak użyteczny i intuicyjny, że aż niezauważalny. Z tej perspektywy, iPhone 5S biznesowym urządzeniem na pewno nie jest. To po prostu w miarę ładny gadżet, do którego zapakowano tyle nowoczesnego hardware i software (choć brzydkiego), że aż bateria nie daje rady (zadanie dla inżynierów). A zatem, gadżet, a nie wydajne narzędzie codziennej pracy. 

Reasumując, iPhone to ładne i wydajne urządzenie multimedialne, od którego… powinniśmy trzymać się z dala, jeśli szukamy bezkompromisowego narzędzia do pracy biurowej. Codzienne użytkowanie tego telefonu w pracy wywołuje wspominaną już częstokroć irytację. A to bateria nie starcza, a to trzeba kombinować z plikami, a do tego zdarza się, że nie uda nam się odebrać ważnej rozmowy. Oczywiście, większość „ograniczeń” urządzeń Apple jest powszechnie znana i zamierzona przez producenta. I większość z nich da się też obejść (albo zastąpić) działaniami jak najbardziej legalnymi (choć czasem kosztującymi, tak jak programy do edycji plików MS Office). Niemniej, my telefon ocenialiśmy z punktu widzenia zastosowań służbowych. To jest tam, gdzie liczy się szybkość oraz brak konieczności żmudnego ustalania jak coś zrobić (w końcu mamy bardziej palące problemy na głowie). Do tego wcieliliśmy się w rolę użytkownika biznesowego, której nie chce się, nie może albo też nie ma czasu szukać pomysłowych rozwiązań problemów i ograniczeń architektury Apple. Są to oczywiście ograniczenia subiektywne (i same w sobie nie są zawsze czymś złym), bo występujące głównie w kontekście środowisk biurowych, w których dominują standardy Microsoft. Ale jeśli tak, to po prostu, obiektywnie, iPhone 5S nie ma uzasadnienia jako intensywnie wykorzystywany telefon służbowy. 

Jak jednak powiedział ktoś mądry, „prawda jest córką czasu”. Jesteśmy zatem świadomi, że większość osób przejdzie do porządku dziennego nad powyższymi „wadami” opisywanego telefonu. Bo też telefon ten jest pożądanym gadżetem (znowu), a więc miło jest użyć pretekstu w postaci konieczności posiadania telefonu służbowego, po to aby mieć nowego iPhone'a. Co by nie mówić, takie podejście wielu „biurowych” użytkowników tego telefonu jest triumfem marketingu firmy Apple. A ponieważ my patrzymy na IT z punktu widzenia biznesowego, patrzymy też na ten triumf z pewnym podziwem.



Zobacz komentarze do artykułu / 0
Wersja do druku

Przeczytaj również...

Zaloguj się, by dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się.

Login
Hasło
Zarejestruj się
Zapomniałem hasła
  Ostatnio komentowane
  Ostatnio na forum
więcej »
strona główna | o serwisie | redakcja | reklama | kontakt