o serwisie | redakcja | reklama | kontakt
szukaj w serwisie
Spis treści

Indeks działów

17 stycznia 2014
Ernest Frankowski
 
Dzień I

Podekscytowani (ale tylko lekko) zaszywamy się w ustronnym miejsce i wreszcie, nie nagabywani przez nikogo („a co tam masz?”), bierzemy w ręce małe, białe pudełko z charakterystycznym logo. Pudełko bardzo gustowne (nieśmiertelny minimalizm).

iPhone 5S pudełko

A w środku? Telefon zgrabnie zabezpieczony w plastikowej „wannie”. Jest też ładowarka (hmmm, jakaś nowa końcówka), karta SIM (tym razem w wersji… nano – ciekawe, kiedy dostaniemy kartę w rozmiarze nanorobotów), jakieś nikomu niepotrzebne książeczki/kartki (nawet do nich nie zaglądamy), „przyrząd” do otwierania kasetki na kartę SIM (można nim ewentualnie wydłubać komuś oko) oraz oczywiście, rzecz najważniejsza (po telefonie) dla, hmm, szpanerów, hipsterów, yuppie(?): paczka naklejek z nadgryzionym jabłuszkiem. Zaraz, zaraz – wiemy już, skąd ci wszyscy ludzie biorą nagryzione jabłuszka, które następnie naklejają na swoich samochodach. Czyżby wskazówka dla Apple, aby zajęli się też robieniem samochodów? Wydaje się, że jest rynek na applewóz (o, i jest nazwa, którą firma spłaci dług wobec Wozniaka). Może byłaby szansa zdeklasować zarówno Pininfarinę, jak i Porsche? Popuśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie takie applewozy. Dwa modele w danej generacji (base i premium), góra dwa silniki do wyboru, cena obejmująca prestiż, minimalistyczny design, góra trzy wersje kolorystyczne (to i tak byłby postęp w stosunku do Forda T) i oczywiście brak możliwości wymiany czegokolwiek w takim samochodzie. Przykładowo, w przypadku awarii silnika, trzeba byłoby kupić nowy samochód. I najważniejsze, na pełnym baku można byłoby przejechać do 100 kilometrów. 

iPhone 5S dodatki

Zostawmy jednak te uszczypliwości i skupmy się na samym telefonie. Jest on odrobinę większy (dłuższy, choć minimalnie węższy) od iPhone 4S. Naszym zdaniem bryła telefonu przedstawia się gorzej niż we wspomnianym iPhone 4S. Model 4S był naszym zdaniem idealny z punktu widzenia symetrii. W 5S Apple próbuje dać użytkownikom większy ekran (moda zapoczątkowana przez Samsunga), jednocześnie zachowując rozsądne rozmiary aparatu i możliwość obsługi jedną ręką (to była jedna z projektanckich „obsesji” Jobsa – jak widać, firma nie przepracowała jeszcze odejścia Szefa). Rezultat? Telefon wygląda naszym zdaniem odrobinę… niesymetrycznie. Co więcej, starszy model 4S lepiej leży w dłoni, jakoś przyjemniej czuć jego ciężar. Wydaje się też bardziej solidny. To wszystko oczywiście subiektywne wrażenia (których inne osoby nie muszą podzielać), ale naszym zdaniem od strony wyglądu, symetrii, obsługi, czucia w dłoni i stylizacji model 4S jest jak na razie szczytowym osiągnięciem projektantów z Kalifornii (i robotników z Chin). Mamy nadzieję, że wraz z modelem 6, wrócą oni do swojej zwykle bardzo wysokiej formy (może wreszcie zaproponują coś jednak powyżej 5 cali w zgrabnej i eleganckiej obudowie). 

Apple iPhone 5S

Powyższe wrażenia i oceny nie zmieniają faktu, że pod względem wyglądu, wykonania, stylizacji itd. iPhone 5S zostawia w tyle większość konkurencji (z wyjątkami takimi jak HTC). A zatem, w kategorii stylistyki i wykonania dobra wiadomość dla Kalifornijczyków jest taka, że Apple wciąż, najczęściej, jeszcze ściga się sam ze sobą. Niestety, ponowny brak odważnych zmian to prosta droga do przyszłej porażki. Naszym zdaniem w modelu 5S obecna formuła stylizacyjna powoli się wyczerpuje. Ten telefon powinien dostać żółtą kartkę od nabywców, co może zmusiłoby Apple do jakiejś zmiany. Na szczęście na horyzoncie powoli widać już modele telefonów, z którymi Apple będzie mógł w końcu przegrać w dziedzinie stylizacji. W efekcie takiego scenariusza liczymy, że w siedzibie firmy ktoś wreszcie projektantom szarpnie trochę cugli. Podobno nic tak nie dopinguje jak depcząca po piętach konkurencja.

Po tej dłuższej kontemplacji wyglądu telefonu, warto byłoby zacząć go używać. Zaczynamy oczywiście od montażu karty SIM. Jakież to małe! Karta micro SIM przeszła do historii. Niech żyje karta nano SIM. Irytujące są takie zmiany. Tutaj mała dygresja. Autor tego tekstu chciał kiedyś uruchomić swoją starą, bardzo starą kartę SIM w iPhone 4S. Karta była „normalna”, więc konieczne było wystąpienie do operatora X o wymianę karty na micro SIM (telefon został nabyty własnym sumptem, żadna tam promocja za przedłużenie umowy). Ten stwierdził jednak, że nie dysponuje i nie zamierza dysponować kartami SIM do telefonów Apple. Jak widać więc, eksperymenty Apple mogą nam, użytkownikom napsuć krwi. Skończyło się przeniesieniem numeru do operatora, który problemu w karcie micro nie widział. Niesmak jednak pozostał.

No dobrze, powiedzmy, że mamy to za sobą. Karta nano SIM działa (została aktywowana, a stara karta została dezaktywowana). Zaczynamy teraz przenoszenie naszego „środowiska” aplikacyjno-konfiguracyjnego z 4S do nowego telefonu.

Na szczęście byliśmy przezorni. Dane i konfigurację z iPhone 4S zarchiwizowaliśmy sobie wcześniej w iCloud albo na PC (za pomocą iTunes). Uruchamiając nowy telefon Apple logujemy się za pomocą Apple ID, którego używaliśmy do tej pory. Po aktywacji telefonu (która swoją drogą była niemiłosiernie długim procesem) daje to bezwzględnie pewne korzyści. Mianowicie, biblioteka aplikacji, które historycznie pobraliśmy z AppStore „sama się” aktualizuje w nowym telefonie. Z kolei ustawienia i dane pobiorą się ze wspomnianych archiwów. Realizując powyższą procedurę odtwarzania środowiska pracy w nowym telefonie warto pamiętać, aby nie robić tego na połączeniu 3G czy nawet LTE. Najlepiej na ten czas telefon podpiąć do porządnej (szybkiej i dobrze zabezpieczonej) sieci Wi-FI. W założeniach zatem proces ustawiania środowiska pracy jest intuicyjny i bezproblemowy. Tak jak to powinno być w biznesie i tak jak oczekujemy od telefonu do pracy. Niestety, w naszym bez problemów jednak się nie obeszło.

To co nie poszło tak jak powinno, to odzyskiwanie danych z archiwum iCloud. Telefon z uporem zawieszał się na kilku procentach pobranych danych. W takim stanie trwał zawieszony nawet kilkadziesiąt minut. Nie pomogło dwadzieścia sześć (sic!) resetów. W końcu poszliśmy po rozum do głowy i zaczęliśmy szukać rozwiązania w sieci (zanotować: telefon zmusza nas do tracenia czasu z Google). Okazało się, a jakże, że problem ten pojawia się wcale często w najnowszych telefonach Apple. Znaleźliśmy również opis, jak ten problem obejść. Opisany sposób był nie dość, że trudny w realizacji (prawie jak próba polizania łokcia), to jeszcze do tego… nieskuteczny, ponieważ w trakcie realizowania tejże procedury naprawczej, telefon zachowywał się inaczej, niż owa przewidywała. W efekcie, nie udało nam się jej skutecznie przeprowadzić. Na szczęście, w okolicy dwudziestego siódmego resetu, w momencie dramatycznym, kiedy to byliśmy bliscy rzucenia telefonem o ścianę (choć ściany szkoda), telefon wreszcie... zaskoczył. Pasek wskazujący na pobór danych z iCloud drgnął i przekroczył pechowe 4% (na oko). 

Na marginesie, archiwizując w iCloud dane z poprzedniego telefonu warto pamiętać, aby już przed archiwizacją starszego telefonu oba miały, najlepiej, ten sam system. W efekcie, zanim zarchiwizowaliśmy naszego iPhone 4S, zaktualizowaliśmy jego system operacyjny z wersji 5 do 7. Zresztą, spowodowało to, że model 4S zaczął działać wolniej i częściej zaczął wymagać ładowania. Jednak dla czwórki, system z piątką był najbardziej optymalny. Mądry Polak po szkodzie. Przy tej okazji przypomnijmy też, że model 5S wymaga ładowarki z inną końcówką niż 4S. 

Wcześniej, mieliśmy jeszcze okazję skonfigurować jedną z nowości w iPhone 5S. A mianowicie, czytnik linii papilarnych. Tutaj faktycznie przebiegło to sprawnie i bezproblemowo. Idea takiego czytnika pasuje do podejścia do bezpieczeństwa w wielu firmach. Jednym słowem, to pomysł bardzo na czasie. Tym bardziej, że usprawnia korzystanie z telefonów i daje poczucie bezpieczeństwa. Choć złudne, bo przecież z filmów wiemy, że zawsze mogą nam uciąć palec. Ryzyko to wzrasta, jeśli jesteśmy jakimś CEO naprawdę dużej firmy, a w telefonie (czy pewnie raczej w chmurze) mamy naprawdę ważne i wartościowe informacje. Po pierwsze, złodzieje mogą nie wiedzieć, że mamy to ważne coś w chmurze (a palca nam nie zwrócą). A po drugie, miejmy nadzieję, że następny telefon Apple nie będzie korzystał z biometrii identyfikującej nas przez gmeranie przy oczach. 

Dla porządku warto też powiedzieć, że inne nowości w 5S (w stosunku do piątki) to 64 bitowy procesor (naprawdę wydajny) oraz wspomniany już system operacyjny. 

Koniec na dziś. Kolejne dni upłyną pod znakiem już roboczego użytkowania telefonu.


Następna strona »


Zobacz komentarze do artykułu / 0
Wersja do druku

Przeczytaj również...

Zaloguj się, by dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się.

Login
Hasło
Zarejestruj się
Zapomniałem hasła
  Ostatnio komentowane
  Ostatnio na forum
więcej »
strona główna | o serwisie | redakcja | reklama | kontakt