o serwisie | redakcja | reklama | kontakt
szukaj w serwisie
Spis treści

Indeks działów

29 kwietnia 2013
Ernest Frankowski
 

Google na celowniku

Donosiliśmy już o sporach, jakie toczy Google z wydawcami prasy oraz o próbach uchwalania w państwach Unii Europejskiej ustaw anty-googlowych (na marginesie, na tym froncie firmie doszedł ostatnio nowy przeciwnik w postaci Portugalii). To jednak nie wszystkie problemy firmy z Mountain View. Ostatnimi czasy urzędy ds. ochrony danych osobowych z 6 krajów UE rozpoczęły postępowanie w sprawie polityki prywatności stosowanej przez firmę od marca 2012 r. Przypomnijmy, wcześniej Google stosował różne polityki prywatności w różnych swoich usługach. Od 2012 r. jednak wprowadzono jednolitą politykę tego typu (na chłopski rozum, ma to sens) z, jednak, tzw. małą gwiazdką. Zastrzeżenie jest takie, że Google ma prawo w ramach nowej, jednolitej polityki prywatności do tzw. łączenia danych użytkownika z różnych usług. Ten tajemniczy i nieostry zapis wzbudził podejrzenia urzędników zajmujących się ochroną danych osobowych. Argumentują oni, że zapis ten powinien być bardziej precyzyjny. Użytkownik usług Google'a ma bowiem prawo znać metody łączenia danych o nim oraz sposoby wykorzystania tychże. W przeciwnym wypadku, zgadzając się na tak skonstruowaną politykę prywatności, de facto zgadza się na bardzo rozbudowane i niedefiniowalne sposoby użycia danych o sobie.

Oczywiście, Google kontrargumentuje. Podstawą tej argumentacji jest to, iż łączenie danych o użytkownikach ma za zadanie po prostu umożliwić świadczenie im lepszych usług. Faktycznie, dowolność operacji i łączenia danych o użytkownikach teoretycznie daje duże możliwości w zakresie personalizacji tego, co jest wyświetlane na ekranie danego urządzenia dla danego użytkownika. Tym niemniej, to jest raczej argument przemawiający za interesem ekonomicznym firmy, a nie za ideą dbałości o użytkowników.

Powyższy spór na pewno będzie miał odpowiedni priorytet w działaniach amerykańskiej firmy. A to za sprawą potencjalnych sankcji na naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych. O ile do tej pory kary finansowe w tym zakresie dla firmy wielkości Google'a były (są) mało dotkliwe, to wkrótce może się to radykalnie zmienić. Trwają bowiem prace nad zmianą przepisów, która ma umożliwić karanie "niepokornych" firm sankcjami finansowymi rzędu 2% wartości rocznej sprzedaży. Jak widać, więc także urzędnicy europejscy odkryli uroki skalowania. Zazwyczaj skaluje się np. wydajność jakiegoś systemu. W tym przypadku mamy do czynienia ze skalowaniem dotkliwości kar do wielkości danego naruszyciela przepisów (tj. skalowalna jest, mówiąc po prawniczemu, dolegliwość kary). Dodatkowa refleksja jest taka, że do niedawna niektóre firmy były postrzegane jako podnoszące ręce na wolność obywateli i internautów. Z kolei firmy takie jak Google były z kolei traktowane jak bojownicy o wszelkie możliwe swobody cyfrowego świata. A tu, proszę, coś się zmieniło. Jak mawiali Rzymianie, "o tempora, o mores".

Co więcej, Google ma również problemy na polu biznesowym. Chińska wyszukiwarka Baidu ogłosiła, że pracuje nad okularami w stylu Google Glass... A tymczasem premiera tego gadżetu Googla'a zbliża się nieubłaganie... Ale to temat na oddzielne opowiadanie.


Następna strona »


Zobacz komentarze do artykułu / 0
Wersja do druku

Przeczytaj również...

Zaloguj się, by dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się.

Login
Hasło
Zarejestruj się
Zapomniałem hasła
  Ostatnio komentowane
  Ostatnio na forum
więcej »
strona główna | o serwisie | redakcja | reklama | kontakt