o serwisie | redakcja | reklama | kontakt
szukaj w serwisie
Spis treści

Indeks działów

25 stycznia 2013
Ernest Frankowski

W drugiej części opracowania na temat trendów i wydarzeń w branży IT, zgodnie z obietnicą, spróbujemy zmierzyć się z trudniejszym zadaniem, tj. z oceną, co będzie ważne dla branży w 2013 roku. Obiektywnie rok 2013 wydaje się, że będzie szalenie ciekawy. Będzie bowiem rokiem, w którym rozstrzygnie się być albo nie być wielu technologii, a także ustali (lub nie) pozycja kilku światowych firm. Za rok będziemy zaś sami bardzo ciekawi konfrontacji tego tekstu ze znaną już rzeczywistością 2013.
 

Jednolity patent – mądry Polak po szkodzie

Rok 2013 upłynie między innymi pod znakiem walki o jednolity patent. Sytuacja rozwija się w dziwnie znajomy sposób. Mianowicie, na początku dyskusji wokół tego zagadnienia, polski rząd wydawał się wręcz jego entuzjastą (mało też było słychać o konsultacjach społecznych). A tymczasem teraz wydaje się, że Polska powoli wycofuje się z popierania systemu jednolitej ochrony patentowej. Zresztą, nie bez przyczyn zewnętrznych, takich jak opór i protesty polskich przedsiębiorców oraz zainteresowanych organizacji pozarządowych. Czy czegoś to nie przypomina? Owszem, całą sytuację znaną ze sprawy ACTA. Choć tym razem bez protestów ulicznych, bo i grupa (przedsiębiorcy), w którą ewentualnie „uderzyłby” jednolity patent, nie jest tak liczna jak przypadku ACTA (ogół konsumentów treści zawartych w sieci). W sposób oczywisty, biznes też nie ma zwyczaju wyrażać swoich opinii poprzez manifestacje uliczne. A zatem, pytaniem na teraz i na cały 2013 r. jest to, czy jednolity patent stanie się częścią polskiego systemu prawnego? Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, przypomnijmy w ogóle, wokół czego toczy się cała dyskusja.

Jednolity patent europejski to w zamierzeniach twórców kolejny krok do pogłębiania wspólnego rynku w ramach Unii Europejskiej. W wymiarze praktycznym i na szczeblu unijnym najważniejsze decyzje już zapadły. 14 stycznia br. Parlament Europejski przegłosował dwa rozporządzenia wdrażające docelowo jednolitą ochronę patentów w 25 krajach Unii Europejskiej (oprócz Włoch i Hiszpanii). Jednolita ochrona patentowa to ni mniej ni więcej jak wprowadzenie Jednolitego Patentu Europejskiego („JPE”) oraz uproszczenie procedur związanych z ochroną patentową. Nowy system ma uzdrowić obecną sytuację, kiedy to każdy wynalazca lub zainteresowana firma musi (chcąc chronić swój wynalazek) zarejestrować patent w każdym kraju Unii osobno. Efekty (negatywne) takiego systemu są oczywiste. Koszty ochrony patentowej na obszarze Unii Europejskiej są po prostu bardzo wysokie. Nic więc dziwnego, że za nowym, ogólnoeuropejskim podejściem do ochrony patentowej optują państwa posiadające gospodarkę opartą na wiedzy oraz przedsiębiorstwa z bogatymi portfolio patentów i środkami na dalsze badania i inwestycje. Wprowadzenie JPE oznacza, że zarejestrowanie patentu w jednym kraju będzie skutkowało ochroną w innych krajach Unii (oprócz dwóch wspomnianych). Co więcej, zgłoszeń patentowych będzie można dokonywać w praktyce tylko w języku angielskim, francuskim i niemieckim (note bene, brak uwzględnienia języków włoskiego i hiszpańskiego spowodowało wycofanie się z JPE wspomnianych już krajów). A zatem koszty tłumaczeń na język lokalny dokumentacji patentowej będzie przerzucony na lokalnych przedsiębiorców w słabszych krajach Unii. Tytułem wyjaśnienia, w praktyce ograniczenie do trzech „dużych” języków unijnych oznacza, że zgłoszenie patentowe będzie mogło być dokonane także w języku polskim, ale w stosownym terminie konieczne będzie dostarczenie tłumaczenia zgłoszenia w jednym z tych trzech wymienionych języków.

Do tej pory wynalazca czy przedsiębiorca w celu pozyskania ochrony patentowej miał do wyboru żmudną rejestrację w poszczególnych państwach Unii lub też rozwiązanie pośrednie w postaci Europejskiego Urzędu Patentowego w Monachium. Urząd ten umożliwia uzyskanie patentu w Unii Europejskiej i w dodatkowych 11 krajach spoza Unii. Nie zmienia to faktu, że w celu pozyskania skutecznej ochrony, w każdym z krajów europejski patent należy i tak oddzielnie zarejestrować (tzw. walidacja). Taka rejestracja oznacza dodatkowe formalności i koszty, choćby w postaci tłumaczenia dokumentacji patentu na język lokalny.

Jak widać, JPE to rozwinięcie idei działania monachijskiego urzędu, przy czym w nowej odsłonie koszty ochrony patentowej będą przeniesione na lokalnych przedsiębiorców, którzy nagle obudzą się w świecie, w którym trzeba uważać na ew. naruszenia patentów rejestrowanych w całej Unii i z automatu obowiązujących w ich kraju. Co więcej, taka zwiększona uwaga wymaga dodatkowych kosztów w postaci tłumaczeń dokumentacji patentowej z trzech głównych języków Unii Europejskiej.

Bez wątpienia więc, konstrukcja JPE to kolejny element tworzenia wspólnego rynku, tym razem na froncie wynalazków, dla których przepływu zniesione zostaną bariery administracyjne. Na JPE w sposób oczywisty skorzystają przedsiębiorcy z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji oraz USA i kraje azjatyckie. Dla dużych krajów Unii to ugruntowanie przewagi technologicznej ich przedsiębiorców (i dodatkowe wpływy podatkowe), dla firm spoza Unii, to ułatwione możliwości robienia interesów na obszarze Wspólnot Europejskich.

Z punktu widzenia krajów takich jak Polska, czy w ogóle średnich i małych państw Unii, nastąpiło klasyczne wylanie dziecka z kąpielą. Na przedsiębiorców z tych krajów zostaną przeniesione koszty funkcjonowania jednolitej ochrony patentowej, zwłaszcza w kontekście tłumaczeń dokumentacji. JPE może też oznaczać ograniczenia lokalnej innowacyjności (jak do tej pory, wiele globalnych firm nawet nie próbuje zgłaszać swoich dóbr intelektualnych do ochrony patentowej w Polsce, co tworzy pewne nisze dla polskich przedsiębiorców i wynalazców).

Nie zapominajmy także, że toczy się jednocześnie spór o Jednolity Sąd Patentowy („JSP”). Wciąż nie wiadomo, jak miałyby wyglądać spory przed nim toczone, gdzie będzie jego siedziba, w jakim języku(ach) będą prowadzone postępowania. To są wszystko elementy kosztowo ważne z punktu widzenia przedsiębiorców polskich, którzy dzięki JPE mimowolnie mogą stać się uczestnikami wojny patentowej (o której pisaliśmy w pierwszej części artykułu). Wobec często występującej niejednoznaczności zapisów patentowych (do tego potencjalnie obowiązujących w Polsce, w przyszłości, w obcym języku) istnieje ryzyko rujnowania lokalnych firm przez trolli (i nie tylko) patentowych. W takiej sytuacji, sposób i koszty procedowania przed Jednolitym Sądem Patentowym nabierają nowego, dodatkowego znaczenia. Można sobie bowiem wyobrazić sytuację, kiedy to ochrona patentowa w Unii Europejskiej pójdzie w kierunku ochrony także algorytmów, idei czy koncepcji biznesowych. Wtedy, całokształt okoliczności de facto na zawsze spetryfikuje podział gospodarek unijnych na te oparte na wiedzy i innowacjach (np. niemiecka) oraz odtwórcze (np. polska).

Biorąc pod uwagę wszystko powyższe polscy przedsiębiorcy i organizacje ich reprezentujące naciskają na rząd, aby wycofał się z popierania JPE. Wyrazem tego jest apel organizacji pracodawców i organizacji branżowych o niewiązanie się przez Polskę porozumienia międzynarodowymi w zakresie JPE i JSP. Zostały także oszacowane koszty wejścia Polski do JPE. Jedna z firma doradczych przygotowała dla rządu raport, z którego wynika, że Polska nie wchodząc do systemu może oszczędzić do 25,8 mld zł w okresie 10 lat oraz 61-97 mld zł w okresie 30 lat.

Procedura wejścia w życie systemu JPE jest następująca. Dwudziestego stycznia br. weszły w życie rozporządzenia z pakietu ustanawiającego jednolitą ochronę patentową. Będą one stosowane w praktyce od 1 stycznia 2014 r. albo też od dnia ratyfikowania porozumienia przez 13 państw. Patenty europejskie udzielone od dnia, w którym rozporządzenia zaczną być faktycznie stosowane będą miały zapewniony tzw. jednolity skutek w postaci ochrony we wszystkich państwach uczestniczących w JPE, przy czym, uwaga, tylko tych państwach, które jednocześnie ratyfikują porozumienie o JSP.

Powyższa procedura wręcz narzuca rozwiązanie, które mógłby zastosować polski rząd, aby wyjść z sytuacji wątpliwej z punktu widzenia polskich interesów gospodarczych. O takie też rozwiązanie apelują polscy przedsiębiorcy. Można byłoby mianowicie rozważyć nie ratyfikowanie przez polski parlament porozumienia o JSP. W efekcie, patenty europejskie nie będą miały jednolitego skutku w Polsce. To jest, nie będzie funkcjonowała automatyczna ochrona na terenie Polski, patenty europejskie „po staremu” będą musiały być walidowane w naszym kraju, dokumentacja tłumaczona na język polski, a ewentualne spory będą się toczyć przed sądami polskimi. Jednocześnie jednak, polscy przedsiębiorcy rejestrując patent europejski będą mogli korzystać z zalet JPE (jednolita i automatyczna ochrona na terenie Unii).
Będąc uczciwym należy zauważyć, że takie podejście ma charakter pewnego pasożytnictwa i, znowu, zapewne odbije się na pozycji i postrzeganiu Polski jako (nie)rzetelnego partnera przez inne rządy europejskie. A zatem, polski rząd ma ponownie do przemyślenia dylemat znany z ACTA, kwestie pozycji i opinii międzynarodowej versus interesy gospodarcze i społeczne.

Naszym zdaniem, Polska finalnie nie wejdzie do systemu JPE poprzez odrzucenie JSP. Najprawdopodobniej rząd zastosuje wariant kompromisowy, tj. porozumienie podpisze, ale później zostanie ono odrzucone przez Sejm. Zresztą, Ministerstwo Gospodarki wydało już oświadczenie, że Sejm może nie ratyfikować porozumień o JPE.


Następna strona »


Zobacz komentarze do artykułu / 2
Wersja do druku

Przeczytaj również...
stefan_999 (2013-01-30 19:53:41)
 
#1
XBOXA 360 zaprezentowano w popularnym programie telewizyjnym, więc pewnie i tym razem sprobuja. Moze Oprah Winfrey będzie sie wyginac przy nowym Kineckcie?
Marcin Kaczmarek (2013-01-30 21:49:29)
ITbiznes.pl, redaktor
#2
To się chyba nazywa po polsku 'robienie product placement' :) Ponoć działa lepiej niż reklama, a w rękach Oprah to już na pewno wymiata...

Zaloguj się, by dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się.

Login
Hasło
Zarejestruj się
Zapomniałem hasła
  Ostatnio komentowane
  Ostatnio na forum
więcej »
strona główna | o serwisie | redakcja | reklama | kontakt