Podsumowanie – kompaktowy „ścigacz”... bulwarowy
Ferrari 1100 to gadżet, który wygląda świetnie już przed
otwarciem. Sploty włókien węglowych opieczętowane żółtym symbolem nie
pozostawiają wątpliwości, co też mogło być inspiracją dla twórców komputera.
Podniesienie klapy i odpalenie maszyny nie zaciera wrażenia, bo na ekranie
szybko pojawia się czerwony bolid.
Sprzęt zwraca uwagę niemal w ten sam sposób co jadące
ulicą ferrari. Agresywnej stylistyce z akcentami wrzynającymi się czerwienią w
oczy, mnóstwem zastosowanych materiałów i szachownicą płytki dotykowej próbuje
dotrzymać kroku ciekawie skomponowana i niezła konfiguracja.
„Wyścigówka” pozostawia, niestety, pewien niesmak.
Sprzęt jest niemal tak szybki, jak można by się tego spodziewać, jednak
podsystem graficzny nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej wydajności w każdym
z postawionych przed nim zadań. Chodzi tu o zaawansowane zadania graficzne,
czyli m.in. najnowsze gry.
To niestety cena przenośności: waga i wymiary są najważniejsze.
1100 jest taki: niewielki (304 mm na 228 mm na 34 mm) i względnie lekki (waga poniżej
2 kg), idealny do mobilnej pracy wspieranej technologiami bezprzewodowej
komunikacji.
Wygoda korzystania z laptopa jest na początku mizerna. To
głównie zasługa klawiszy. Klawiatura jest mała i dopasowana raczej do
niewielkich dłoni, niczym wnętrze kabiny auta F1 do zwykle mikrych kierowców. Ponieważ trochę więksi także mieszczą się w jej wnętrzu, a do
tego całkiem dobrze sobie tam radzą, czego przykładem jest choćby nasz
reprezentant w tych wyścigach, praca z klawiaturą to kwestia... przyzwyczajenia.
Po pewnym czasie sprawność w posługiwaniu się nią znacznie rośnie.
Niestety, nie da się tego powiedzieć o płytce dotykowej,
której klawisze są niewygodne i nie dają się sterować jedną dłonią. Nie dziwi to, że w opakowaniu z Ferrari dostarczana jest mysz, która sama wygląda
niczym pojazd wyścigowy. Bezprzewodowe urządzenie jest na szczęście komfortowe
i spełnia swoją rolę znakomicie, do tego doskonale współgra stylistyką z
krzykliwym komputerem.
Model 1100 to interesująca propozycja dla fanów Ferrari
poszukujących laptopa pozostającego w zgodzie z ich sportowymi pasjami. Muszą
być oni przygotowani jednak do wydatków odzwierciedlających niemałe koszty
związane ze sportem wyścigowym. Cena sprzętu to blisko 7 tys. złotych. Co można
za to dostać? Jedno jest pewne: lans gwarantowany!
Ferrari 1100 nie jest „rakietą”, a raczej, w nomenklaturze samochodowej, „bulwarówką”.
Fajnie byłoby zobaczyć kiedyś „odpowiedź” na ten sprzęt przygotowaną we współpracy z zespołem wyścigowym BMW. Wydaje się, że
biało-niebieski laptop w stylu F1, uzbrojony, co zrozumiałe, w platformę
mobilną Intela, szczególnie teraz mógłby zdobyć popularność nad Wisłą. Na razie monopolistą w „wyścigowym” biznesie jest Acer.
Zalety:
- Bardzo efektowny projekt
- Szybki w wielu zadaniach
- Ekran z podświetleniem LED
- Bogaty zestaw interfejsów
- Oprogramowanie Empowering Technology
- Niewielka i lekka forma
- Wygodna mysz
Wady:
- Przeciętny układ graficzny
- Bardzo przeciętne głośniki
- Błyszcząca matryca LCD
- Niewygodny przycisk napędu optycznego
- Niekomfortowe przyciski pod płytką dotykową
- Cykający dysk twardy
- Ferrari bywa gorące
Do testów dostarczył: Acer
Cena: 6800 zł z podatkiem VAT